Cusco, Machu Pichcu, Puno (24.09-04.10.2008)

 Do Cusco (3399 m npm) dojechalismy z 2 roznych miejsc (Tomek z Arequipy, Mari z Limy) 24 IX rano. Troche dlugo sie ¨przyzwyczajalismy do wysokosci¨, zanim wreszcie po kilku dniach wybralismy sie na Machu Picchu. Pobliskie Valle Sagrado nie zrobilo na nas wiekszego wrazenia, za to z samego Cusco trudno sie wyrwac. Wiekszosc osob, ktore poznalismy spedzila tam po 2 tygodnie i to chyba nie ze wzgledu na zabytki historyczne (klimat epoki kolonialnej, Plaza de Armas z historia Túpac Amaru II czy artystyczna dzielice San Blas), ale raczej zycie nocne.

Valle Sagrado

Cusco

 

Do Aguas Calientes, u podnoza Machu Picchu, dotarlismy trasa alternatywna, czyli nie trekiem Inkow czy Salkantay, ani potwornie drogim pociagiem turystycznym, tylko autobusem do Santa Maria i pozniej colectivo do Santa Teresa i Hydroelektrowni, skad juz 2 godziny szlismy torami.

 

Zeby byc jak najwczesniej na gorze i zalapac sie w grupie ¨tylko¨ 400 osob dziennie, ktore moga wejsc na Wayna Picchu, wstalismy po 4 rano i po godzinie kamiennymi schodami pod gore, dotarlismy jako jedni z pierwszych.

Pogoda o tej porze roku jest mocno kaprysna i tak: slonce przedzieralo sie przez chmury tylko przez chwile rano, a pozniej wyszlo dopiero o 15 (takze wszystkie osoby z trekow i wiekszosc zorganizowanych wycieczek schodzily juz o 12 na pociag powrotny do Cusco i nie mieli zbyt udanych zdjec, a my sie wreszcie doczekalismy slonecznych sesji zdjeciowych z lamami). Machu Picchu robi na wszystkich niesamowite wrazenie, tak jak zrobilo na nas ( bilet to 40$, 20$ z legitymacja ISIC czy Euro 26).

Puno nad jeziorem Titicaca, zdecydowanie nie jest tak ciekawe. Owszem, kazdy wybiera sie na plywajace wyspy (z ktorych kazda wspolpracuje z jakas agencja turystyczna, wiec wszystko jest zrobione cepeliowo pod turystow), ale nikt nie wraca zachwycony.

~ - autor: Mari&Tomek w dniu 2 listopad 2008.

Odpowiedzi: 3 to “Cusco, Machu Pichcu, Puno (24.09-04.10.2008)”

  1. Te kobitki w kolorystycznie przesadzonych strojach wyglądają jakby im głowy wprost z tułowia wyrastały ;-) Albo może ubranka tak szyte, że mi się wydaje :-) Ale ogólnie laski takie, że HEJ
    :-) Widoki ciągle zaskakujące!!! Wracajcie już do domu ;-) Pozdrawiam :-)

  2. Słoneczko za dużo fotek wpakowaliście i strona mi się ładuje 10 minut. Ale komentarz jak widać mogę umieścić. A czemu to Mari nie zdecydowałaś się na podróż koleją Malinowskiego?

  3. to pewnie dlatego, ze ja sie w tym czasie szwedalam po parque tyrona na karaibskim wybrzezu Kolumbii :) Chyba naprawde trzeba ograniczyc ilosc zdjec… bo wgrywanie ich tez za duzo czasu zajmuje, zwlaszcza przy fatalnych kafejkach, stad te opoznienia w postach. Jutro: Ushuaia i dalsze wypytywanie o statki na Antarktyde. pozdr.!!!! Aha i zdobadz 9 nr Itinerarios Iberystyki UW, jak juz sie pojawi! :)

Dodaj komentarz