Do Cusco (3399 m npm) dojechalismy z 2 roznych miejsc (Tomek z Arequipy, Mari z Limy) 24 IX rano. Troche dlugo sie ¨przyzwyczajalismy do wysokosci¨, zanim wreszcie po kilku dniach wybralismy sie na Machu Picchu. Pobliskie Valle Sagrado nie zrobilo na nas wiekszego wrazenia, za to z samego Cusco trudno sie wyrwac. Wiekszosc osob, ktore poznalismy spedzila tam po 2 tygodnie i to chyba nie ze wzgledu na zabytki historyczne (klimat epoki kolonialnej, Plaza de Armas z historia Túpac Amaru II czy artystyczna dzielice San Blas), ale raczej zycie nocne.
Valle Sagrado



Cusco

Do Aguas Calientes, u podnoza Machu Picchu, dotarlismy trasa alternatywna, czyli nie trekiem Inkow czy Salkantay, ani potwornie drogim pociagiem turystycznym, tylko autobusem do Santa Maria i pozniej colectivo do Santa Teresa i Hydroelektrowni, skad juz 2 godziny szlismy torami.


Zeby byc jak najwczesniej na gorze i zalapac sie w grupie ¨tylko¨ 400 osob dziennie, ktore moga wejsc na Wayna Picchu, wstalismy po 4 rano i po godzinie kamiennymi schodami pod gore, dotarlismy jako jedni z pierwszych.


Pogoda o tej porze roku jest mocno kaprysna i tak: slonce przedzieralo sie przez chmury tylko przez chwile rano, a pozniej wyszlo dopiero o 15 (takze wszystkie osoby z trekow i wiekszosc zorganizowanych wycieczek schodzily juz o 12 na pociag powrotny do Cusco i nie mieli zbyt udanych zdjec, a my sie wreszcie doczekalismy slonecznych sesji zdjeciowych z lamami). Machu Picchu robi na wszystkich niesamowite wrazenie, tak jak zrobilo na nas ( bilet to 40$, 20$ z legitymacja ISIC czy Euro 26).




Puno nad jeziorem Titicaca, zdecydowanie nie jest tak ciekawe. Owszem, kazdy wybiera sie na plywajace wyspy (z ktorych kazda wspolpracuje z jakas agencja turystyczna, wiec wszystko jest zrobione cepeliowo pod turystow), ale nikt nie wraca zachwycony.




Napisane w Ameryka Lacinska, Peru
Tagi: Cuzco, Macchu Picchu, Titicaca
Najnowsze komentarze